Virginia Film Festival – część pierwsza relacji

Hej!!

Wreszcie mam  chwilę na napisanie paru słów. Dzisiaj prezentowałam artykuł w ramach naszego labowego journal club. Siedziałam wczoraj do 3 w nocy, żeby to skończyć, ale chyba było warto. Po pierwsze pochwalił mnie szef. A po drugie, zgodnie ze swoją strategią życiową, żeby równoważyć trudności przyjemnościami, cały boży dzień wyznaczałam sobie nagrody za przepracowanie. 🙂 Super lunch, nowy ciuszek, joga, lody, kolacyjka, herbatka… To jest życie! No i wreszcie udało mi się zabrać za pisanie notki o NAJLEPSZYM weekendzie ever.

Przechodząc do rzeczy – w Charlottesville odbył się w ostatni weekend Virginia Film Festival. O samym wydarzeniu poinformowała nas z wyprzedzeniem Ania K, która trzyma rękę na pulsie i nie pozwala nam przeoczyć takich perełek. Niewiele później Beata zobaczyła gdzieś ogłoszenie, że można zgłaszać się do pomocy przy festiwalu jako wolontariusz. Nie zastanawiając się zbyt długo zgłosiłyśmy się i wybrałyśmy sobie 3 zmiany ze wszystkich proponowanych, podczas których chcemy pracować. Marta w tych dniach była na konferencji w Atlancie, więc trochę inne rozrywki ją zajmowały (może gościnny wpisik o nerkach? 🙂 ).

Być może wszystko wyglądało by inaczej, gdybyśmy podjęły się innych obowiązków. Jednak wylądowałyśmy w grupie PARTIES i przez to weekend dostarczył nam niezapomnianych wrażeń. W zeszły poniedziałek wybrałyśmy się na spotkanie organizacyjne i już wtedy zaczęło do nas docierać, że wyrbałyśmy bardzo dobrze.

Wszystko zaczęło się w czwartek. Brałyśmy udział w bankiecie otwierającym cały festiwal. Naszym zadaniem było elegancko się ubrać i pilnować czy cała Opening Gala przebiega tak, jak trzeba. No, i kontrolować przy wejściu czy wszyscy goście mają bilety. Po pracy wyszykowałyśmy się i pojechałyśmy do Jefferson Theater. (Dodam na marginesie, że po raz nie wiem który wystąpiłam w Agath’cie od YES TO DRESS, ta sukienka jest niezastąpiona! Tym razem wybrałam bardziej stonowany kolor niebieski.) Kiedy zebrała się cała grupka wolontariuszy, zrobiliśmy obchód po całym teatrze z naszym szefem, Alexem. Wszystko było przygotowane na bardzo wysokim poziomie. Stoły zastawione wyszukanym jedzeniem – były homary, ostrygi, różne rodzaje serów i de-serów – oraz kilka barów, w tym jeden zupełnie nietypowy – składniki drinka nalewane były do szklanki przez lodową zjeżdżalnię, dzięki czemu schładzały się. Grał świetny zespół, ale przez całą noc tańczyła tylko jedna para, może reszta się wstydziła.

Sprawdzanie biletów brzmi jak słaba fucha, jednak pozwala na przyjęcie bardzo strategicznej pozycji. Można  zobaczyć dokładnie kto wchodzi, wstępnie poznać ludzi, pooglądać ciekawe, nieraz ekscentryczne, stroje. Wbrew moim przewidywaniom, czas mijał bardzo szybko. W końcu zorientowałyśmy się z Betti, że nie zostało go wiele. Postanowiłyśmy więc wypełnić nasze pozostałe obowiązki, tzn. poprzechadzać się, robiąc dobre wrażenie. Przyznam nieskromnie, że wychodziło nam to naprawdę dobrze. 🙂 Spróbowałyśmy sobie różnych hajlajfowych przekąsek, wypiłyśmy po drinku (albo dwóch). Ciekawe spostrzeżenie – filmy amerykańskie nie kłamią, tutaj naprawdę łatwo jest nawiązać kontakt z ludźmi. Sporo osób do nas po prostu zagadywało, my mogłyśmy spokojnie zrobić to samo. Dzięki temu poznałyśmy naprawdę dużo ciekawych ludzi. Z większością wymieniłyśmy tylko kilka zdań. Z kilkoma być może kontakt się utrzyma – zobaczymy.

Ogólnie rzecz biorąc – impreza super zorganizowana, obyło się bez jakichkolwiek nieprzyjemności czy problemów. Wolontariuszami zajął się świetny człowiek, jasno opisał jakie są oczekiwania, każdy wiedział, co ma robić. Wszystko wykonywałyśmy z wielkim zapałem i energią, czerpiąc w zamian niesamowitą radość i zajawkę, że nie przepuściłyśmy takiej okazji na zobaczenie czegoś niecodziennego.

Właśnie zdecydowałam – to będzie pierwsza notka serialowa, czyli taka, której ciąg dalszy czytelnicy poznają w następnym odcinku. Już jestem bardzo senna (patrz akapit 1), nie chcę pisać głupot.

W celu zapełnienia pustki po opisie pozostałych festiwalowych dni – kilka zdjęć.

Komentarze

comments

Follow

Get every new post on this blog delivered to your Inbox.

Join other followers: