Chopin in Barboursville

Kilka słów o tym, jak było na koncercie.

Całą grupą spotkaliśmy się w jednym miejscu i wyruszyliśmy trzema samochodami. Droga zajęła około 45 minut. Uwielbiam wszystkie wypady za miasto, Virginia jest taka piękna! Teraz, kiedy soczysta latem zieleń zaczyna się przełamywać i nabierać odcieni żółtawo-rdzawych, wydaje się jeszcze bardziej malownicza.

Winnica, w której miało miejsce całe wydarzenie położona jest na wzgórzu, z którego rozciąga się bardzo ładny i kojący widok. Patrzenie w dal jest przyjemną odmianą od wlepiania wzroku w ekran komputera.

Ciekawe obserwacje poczyniłam w kwestii dress code’u. Okazało się, że w USA podanie charakteru wydarzenia nie narzuca stroju bardzo ściśle. Wg mojego wyobrażenia, black tie oznacza, że wszyscy wyglądać powinni zgodnie z tą samą konwencją, czyli tak samo, np. wyłącznie czerń i biel, wszystkie panie w długich sukienkach, a panowie we frakach. W rzeczywistości zobaczyć można było cały przekrój kreacji – od niezmiernie wytwornych, po umiarkowanie eleganckie. Dla mnie oczywiście było to wybawieniem, bo postawiłam na moją osobistą klasykę – sukienkę Agatha by YES TO DRESS, którą mam w dwóch wersjach kolorystycznych. Wygrała bardziej stonowana, ciemnoniebieska (miętowa została w domu, czeka na mniej oficjalną imprezę). W każdym razie, gdybym faktycznie chciała ograniczyć się do czerni i bieli, miałabym pewien problem. Poza tym wydaje mi się, że różnorodność zawsze wzbogaca 🙂 chociaż z pewnością są wyjątki od tej zasady.

Nasza grupa polskich studentów liczyła 12 osób, oprócz nas przyjechała jeszcze reprezentacja labu wybitnego i bardzo sympatycznego profesora Władka Minora z UVa.

Koncert zaczął się od przemowy głównego organizatora. Potem była już tylko muzyka. Grał Edward Kunz, pianista pochodzenia rosyjskiego, robiący karierę na całym świecie. Niesamowicie było słuchać idealnych fortepianowych harmonii w takim otoczeniu. Muzyka, szczególnie tak kunsztownie wykonana, i przyroda to dla mnie idealne połączenie. Wszystko razem było całkiem poruszające, wzbudzało emocje, jakie rzadko pojawiają się w codziennym życiu. Było w tym coś głęboko relaksującego, chociaż też pewien smutek czy tęsknota.

Kilka zdjęć z samego koncertu dla ciekawych strony wizualnej 🙂 Nie udało mi się zrobić ich za dużo, jakoś się nie składało. Ale najważniejsze, że jest zdjęcie z samym pianistą.

Ściskam!

K8away

Komentarze

comments

One thought on “Chopin in Barboursville

  1. […] się trochę w ostatniej chwili, w ciekawych okolicznościach. Otóż pan Zygmunt poznał się na koncercie z panem Jackiem. Pan Jacek powiedział, że jeśli znajdzie się kilkoro studentów (max 4), […]

Comments are closed.

Follow

Get every new post on this blog delivered to your Inbox.

Join other followers: