Cudnie!

Ale cudny wieczór miałam w czwartek w Szarlotce!

Pojechaliśmy sporą ekipą – na trzy samochody – do Carter Mountain Orchard, sadu i winnicy, położonych na przepięknym wzgórzu. Gdy tylko wjechaliśmy do lasu po stromym zboczu, poczułam błogi spokój i wewnętrzną radość. Virginia jest niezwykle piękna, a urodę swoją zawdzięcza pofałdowanej rzeźbie i soczystej zieleni drzew. W samym Charlottesville widać sporo roślinności, wystarczy wyjechać za granicę miasta, żeby znaleźć się w lesie. Wilgoć, zawarta w powietrzu stwarza świetne warunki do uprawy drzew owocowych i winorośli.

Na szczycie wzgórza znajduje się kilka budyneczków – budka z jedzeniem, stragany owocowe i sklep z przetworami z owoców. Pierwszy raz znalazłam rzeczy, które chciałabym przywieźć do Polski, naprawdę fajne miejsce! Kupiliśmy cydr, doughnuty i inne przekąski i poszliśmy chłonąć widok – zachód słońca, puszyste chmury i malowniczą mgłę. Mam nadzieję, że niedługo dostanę zdjęcia, wtedy na pewno je dodam. Mój aparat ciągle nieżywy 🙁

Był to bardzo miły wieczór, spędzony w super towarzystwie – pary z Hiszpanii, dziewczyny z Indii, Rosjanina, Turka, dwójki Amerykanów no i kilku Polek. Przede wszystkim bardzo zachęcił mnie do zwiedzania okolic Szarlotki, z pewnością jest tu jeszcze mnóstwo podobnych uroczych miejscówek.

W podobnym składzie poszliśmy w piąteczek na imprezę. Też było fajnie! Chociaż w Charlottesville nie ma takiego naturalnego klimatu zabawy i świętowania.

Dzisiaj był dzień zakupów. W ramach „Back to school” nie obowiązuje w ten weekend podatek w całym stanie. Właśnie – podatek. To nasza codzienna zmora. W restauracjach i sklepach podawane są ceny bez podatku, doliczany jest dopiero przy kasie, co zawsze jest pewnym zaskoczeniem. Dlatego dzień bez podatku zachęcił nas do zakupów. Wybrałyśmy się do Marshallsa, wielkiego sklepu w stylu TK Maxx. Kupiłyśmy mnóstwo rzeczy – ubrań i innych potrzebnych gadżetów, potem jeszcze zahaczyłyśmy o supermarket. Podjechał po nas Łukasz – dziękujemy!! Inaczej byśmy się nie zabrały z tymi siatami. Cały proces zajął mnóstwo czasu, już nawet nie będę się skarżyć na komunikację miejską, bo nie chcę sobie przypominać tego uczucia frustracji. Ale cóż, zakupy zrobione, w najbliższym czasie zaciskamy pasa 😛

Muszę lecieć do łóżka, jutro o 7:25 ruszam w góry na wycieczkę! Jupii!

Całuję!

K8i

Komentarze

comments

2 thoughts on “Cudnie!

  1. […] ten dzień. Wyobraziłam sobie, że Łukaszowi i Karolinie chodzi o jakieś miejsce w stylu sadu, w którym byłam jakiś czas temu. Pobiegłam szybko do domu, napiłam się kawy, szybko […]

  2. […] Spontanicznie zarządziliśmy wyjazd do Carter Mountain Orchard (pisałam już o tym miejscu tutaj). Okazało się, że WSZYSCY wpadli dokładnie na ten sam pomysł. W związku z tym na dobry […]

Comments are closed.

Follow

Get every new post on this blog delivered to your Inbox.

Join other followers: