Czuję się trochę bogiem

…sprawiłam, że drożdże wyprodukowały dla mnie moje białko. How cool is that?! 😀

Dzisiaj był dzień Westerna, czyli godzinne  inkubacje z kolejnymi przeciwciałami itp. Potem wywołałam wszystko na kliszy i wyszło, że faktycznie jest moje białko w prepie. Może to nic takiego, ale pierwszy raz robiłam to sama i David powiedział, że dobra robota :), także jest satysfakcja.

Jednocześnie muszę się przyznać do jednej rzeczy. Przejęłam już amerykański styl pisania – kropki zamiast przecinków dziesiętnych, jedynki jako proste kreski itp. Tak, daty też piszę w formacie 8/14/13.  Zaczęło się od tego, że podpisując probówki musiałam to robić tak, żeby inni ludzie byli w stanie to odczytać, a potem się już rozpędziłam. Ciężko mi teraz korzystać z polskiego excela, gdzie działają przecinki, a jak się wpisze kropkę, to jest error. Dziwię się, że tak szybko się przestawiłam, ale widocznie ten system nie jest taki najgorszy. Okazał się wręcz całkiem wygodny 😉

Załączam zdjęcie kliszy na dowód mojego prywatnego małego sukcesiku. Specjalnie zrobiłam skan – jestę blogerę!

 

Blot Mot1

Komentarze

comments

Follow

Get every new post on this blog delivered to your Inbox.

Join other followers: