I znowu wieczór pełen wrażeń

Miałam już w przygotowaniu jedną notkę, ale życie samo napisało scenariusz na dziś!

Zupełnie zwyczajny wieczór nabrał rozpędu z dwóch powodów. Po pierwsze, zupełnie spontanicznie zaplanowałyśmy wypad do DC. Znajomy Beaty z labu powiedział jej, że wybiera się do Waszyngtonu i jak mamy ochotę, to możemy się z nim zabrać i wrócić w niedzielę wieczorem.  Zadzwoniłam więc do znajomych, z którymi byłam już wstępnie umówiona na spotkanie, tak właściwie to są znajomi Pauliny 😉 ale zaprosili nas do siebie, więc będziemy miały zapewniony dach nad głową, cudooownie! Jutro po pracy – ahoj przygodo! Bardzo się cieszymy i nie możemy doczekać 🙂 🙂 Trochę tak się nie mogłyśmy zebrać, żeby pojechać gdzieś dalej, a czas ucieka! Ta opcja podwózki zmobilizowała nas do działania – i dobrze.

 

Chyba powinnyśmy częściej robić pranie, w laundry roomie zawsze dzieje się coś ciekawego 🙂 Poprzednio trafiłyśmy na piękny stolik, a dzisiaj spotkałyśmy Josha. Pisałam wcześniej o Joshu i Randi, naszych sąsiadach, ale chyba nie wystarczająco, żeby oddać ich klimat 🙂 On ma 27 lat, całe przedramię w tatuażach, śmieszną czuprynę, jest muzykiem a w prawdziwym życiu zajmuje się laserami. Randi ma lat 20, jest najbardziej uroczą dziewczyną na świecie, ma ogromne oczy i krótkie brązowe włosy, wygląda jak laleczka, a jak się śmieje, to już jest tak słodka, że ojej. Od sierpnia zaczyna studia na UVa. J i R są parą od 1,5 roku i prezentują się razem barwnie 🙂 No więc wstawiamy pranie, przychodzi Josh. Pytamy się jak tam nowa praca, a on na to, że dobrze, ale ma lepsze newsy. Cytuję: „I’m gonna be a father”. Informacja totalnie niespodziewana, nas lekko wcięło, co dopiero ich samych, kiedy dowiedzieli się wczoraj rano. Ciągle są w lekkim amoku, ale zapewniają, że się bardzo cieszą.

Nawet jeśli nie zna się kogoś bardzo długo, to jednak taka informacja wzbudza emocje. My natychmiast stwierdziłyśmy, że trzeba to uczcić i tak też się stało – partyjka Jungle Speeda plus winogrona i woda dla mamusi, a dla reszty piwko i cydr 🙂 Fajnie się złożyło, że poznaliśmy się wcześniej i przez ten rok będziemy obserwować sytuację, całą ciążę i później jeszcze przez kilka miesięcy dzidziusia! To całkiem niesamowite, szczególnie, że mieszkamy kilka drzwi dalej, w sąsiednich budynkach. Standardowo wieczorem wpadł też Gavin. Już się przyzwyczaiłyśmy, że codziennie wieczorem ktoś nas odwiedza, to bardzo miłe!

Szykuje się weekend pełen wrażeń – będzie o czym pisać 🙂

Póki co idę spać, bo słabo się czuję – chyba za długo siedziałam w cold roomie przy żelu 🙁 Oby dobry sen pomógł mi się wyleczyć – nie mogę sobie pozwolić na słabość, DC wzywa!

K8

Komentarze

comments

Follow

Get every new post on this blog delivered to your Inbox.

Join other followers: