Kilka metod na to, jak wykonywać powtarzalną pracę i nie zwariować

Od powrotu do Polski, aż do dzisiaj, pracowałam praktycznie non stop. W środę przypadła moja kolej, żeby prezentować wyniki podczas lab meetingu. W związku z tym, że 2 grudniowe tygodnie spędziłam w Polsce, miałam w pewnym sensie zaległości w eksperymentach. Dlatego po powrocie cały tydzień i weekend intensywnie nadganiałam, potem nagle przyszedł poniedziałek, następnie moja prezentacja (która też nie przebiegła super gładko)…  Teraz, w piątek wieczorem, wreszcie mogę odetchnąć.

Biorąc pod uwagę, że praca laboratoryjna jest przerażająco powtarzalna, przez co często monotonna, konieczne było opracowanie strategii jak nie zwariować, wykonując ten sam eksperyment po raz siedemdziesiąty szósty. Ostatnio, za sprawą Betti, zstąpiło na mnie olśnienie. Jest sposób, żeby podczas pracy wkonywać jeszcze jedną cudowną i rozwijającą, a przy tym mało angażującą czynność. Mianowicie – można przyswajać książki… przez uszy! Od dawna jestem fanką audiobooków, ale jakoś nie przyszło mi wcześniej do głowy, żeby urozmaicać sobie nimi czas w labie. Słuchałam czasem muzyki, ale jakos mnie to denerwowało. Dopiero Beata dała mi dobry przykład. Słuchając książki łatwiej się wyciszyć i skoncentrować, czas mija o wiele szybciej i produktywniej – gdyby nie forma słuchowiska, za nic w świecie nie mogłabym w pracy czytać. A tak – nie dość, że przyjemne, to jeszcze rozbudza wyobraźnię. Najlepiej!

Kolejna rzecz, która przywraca równowagę i pozwala się zdystansować, to joga! Nie wiem, czy każdy inny rodzaj ruchu działa tak samo, ale po wieczornej sesji jogi, następny dzień wygląda zupełnie inaczej. Przede wszystkim ciało jest zrelaksowane, rozciągnięte, wzmocnione, rano łatwiej się obudzić. A poza tym, jakoś łatwiej zdystansować się do rzeczywistości i patrzeć na życie z większym entuzjazmem i pogodą ducha 🙂 W tym momencie, nie muszę wcale mobilizować się do chodzenia na zajęcia. Myślę sobie raczej, że jeśli się nie wybiorę, to będzie ogromna  ujma dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego – aż żal się tak zaniedbywać. Przydaje się taki reset – to na pewno.

Mam nadzieję, że z czasem znajdę jeszcze kilka takich lifehacków 🙂 Każdy taki trick to nowa jakość!

Życzę wszystkim dobrego, relaksującego weekendu! :)))

Komentarze

comments

Follow

Get every new post on this blog delivered to your Inbox.

Join other followers: