Kilka słów o tym, dlaczego Halloween jest super [+zdjęcia!]

Nigdy nie byłam wielką fanką Halloween. W polskim wydaniu jest to dosyć nieciekawe święto, nie ma jasnych reguł kto ma się przebierać i jak oraz co zrobić z żebrającymi o słodycze dziećmi. Poza tym mamy swoje tradycje związane z Dniem Wszystkich Świętych, które uważam za bardzo piękne.

W tym roku jednak byłam podekscytowana zbliżającym się Halloween, w końcu w USA to spora rzecz. Rzeczywistość absolutnie mnie nie rozczarowała! Okazało się, że jak to w Ameryce – jak już coś się dzieje, to z przytupem. Halloween jest świętem absolutnie uwielbianym przez ludzi. Wszyscy wyczekują ostatniego dnia października, kiedy będą mogli zaprezentować swoje przebrania.

Moje halloweenowe obserwacje trwały sporo czasu, bo pierwsze 2 imprezy zaliczyłam już w weekend poprzedzający samo święto, taka rozgrzewka. Nie było za dużo czasu na kompletowanie kostiumów, więc razem z Martą postawiłyśmy na mroczny makijaż 🙂 Założyłam zwiewną sukienkę, utapirowałam włosy i założyłam na nie hawajskie kwiaty, do uszu kolczyki-kwiatki i nazwałam to przebranie Creepy Flower Fairy.

W czwartek wybraliśmy się w kilka osób na the Lawn, duży skwer przed Rotundą, głównym budynkiem UVa. Po obu stronach trawnika ciągną się niskie zabudowania – akademiki dla wybrańców.

Co roku całe masy dorosłych, dzieci i zwierząt przemieszczają się w jedną stronę naokoło całego skweru, zbierając cukierki od mieszkańców domków. Kiedy już oswoiłam się z tłumem, zaczęłam uważniej przyglądać się ludziom, wyodrębniać poszczególne jednostki.

Przebrani byli prawie wszyscy – od starców, przez dzieci, po psy. Różnorodność strojów była pełna – bardziej i mniej rozbudowane, kupione lub zrobione w domu, zaczerpnięte z filmów czy bajek oraz zupełnie oryginalne. Zaskoczyło mnie trochę, że wcale nie dominowały kostiumy przerażające i obrzydliwe (zombie, wiedźmy itp.), jak to często bywa w Polsce. To był raczej karnawał – dzieci (nawet maleńkie, kilkumiesięczne) miały na sobie urocze stroje pszczółek, dyń czy cupcakes (plus nasze ulubione banana baby 🙂 ), dorośli wcielali się w postaci z „Gwiezdnych wojen” czy modne w tym sezonie Minionki. Niektórzy umawiali się na przebranie w większych grupach. Absolutnym mistrzostwem był pomysł jednej z rodzin – rodzice-kucharze ciągnęli za sobą wózek-brytfankę, w którym siedziały dzieci – bliźniaki przebrane za homary! To nie koniec – dziadkowie zaopatrzyli się w sztućce i serwetki, gotowi do konsumpcji. Takie przykłady mogłabym mnożyć, chyba jednak zdjęcia przekażą więcej.

Podsumowując, stałam na Lawn’ie przez godzinę, rozglądając się dookoła, co chwilę wznosząc ochy i achy z zachwytu. Mogłabym spędzić w ten sposób jeszcze duużo więcej czasu, ale musiałam wrócić do labu i skończyć eksperyment. Ciężko było odejść, głównie ze względu na to, jak przeurocze były przebrane maluchy. 🙂 Tutaj galeria z Facebooka.

Następnym punktem programu była impreza organizowana przez Graduate School of Arts & Sciences dla wszystkich graduate students. Przyszło dużo ludzi, sporo z mojego departamentu. Aż się zdziwiłam, że znam już tyle osób. Kilka razy zdarzyło mi się, że ktoś mnie zaczepił, pytając o improv – jakie to było miłe! Panowała super atmosfera, ludzie zaczepiali się nawzajem chwaląc kostiumy albo po prostu zagadując. My też tym razem bardziej przemyślałyśmy nasze stroje. Znajomy zabrał nas do gigantycznego sklepu z kostiumami i dokupiłyśmy sobie potrzebne akcesoria. Mnie po raz kolejny uratowała najlepsza przyjaciółka każdej kobiety – Agatha by YES TO DRESS. Jej miętowy kolor był moim natchnieniem, pomyślałam sobie, że przebiorę się za Statuę Wolności. 🙂 Na szczęście udało mi się kupić odpowiednią koronę, ale latarni nie było. Użyłam klosza od lampy, jako trzonek posłużyła zwinięta w rulon tektura. Całość owinęłam kawałkiem plastikowego obrusa, który też znalazłam w sklepie imprezowym – idealny kolor! Beata dorobiła piękny płomień z papieru i znicz gotowy. Marta wystąpiła jako Upiór w Operze.

Ostatnią odsłoną tegorocznego Halloween była impreza w jednym z polskich domów Szarlotki. Dom był super udekorowany,  było jedzonko i bardzo dużo ludzi! Przebrania były prześwietne! Z resztą – zobaczcie sami 🙂

 

Jak widać, Halloween w USA to świetna sprawa. Bardzo mi się podobało to, że każdy chciał wykazać się kreatywnością, zaskoczyć strojem. Niektórzy naprawdę się napracowali! Panowała przy tym pełna dowolność, nie było zewnętrznej presji czy negatywnych komentarzy. Ja czułam się świetnie w roli Statui Wolności, aż mi żal, że to już koniec przebieranek! Ale cóż, może to i lepiej – imprezowanie naprawdę potrafi być męczące, chyba każdy student przyzna mi rację 🙂

Ściskam mocno!

K8i of Liberty

Komentarze

comments

One thought on “Kilka słów o tym, dlaczego Halloween jest super [+zdjęcia!]

  1. […] uważam, że taki mały rejs to był bardzo dobry pomysł. Z resztą – każdy, kto czytał notkę halloweenową wie, że Statua jest bliska mojemu […]

Comments are closed.

Follow

Get every new post on this blog delivered to your Inbox.

Join other followers: